• Читалка
  • приложение для iOs
Download on the App Store
  • Читалка
  • приложение для Android
Get it on Google Play

«Kocie Worki»

2758

Описание

Kontynuacja " Wszystkiego czerwonego ". Straszny ryk wyrwał mnie ze snu późną nocą. Na moment zastygłam w obawie, że dom się wali, ale zaraz przypomniałam sobie o rezerwuarze. Uspokojona, doczekałam chwili zamilknięcia urządzenia i zasnęłam na nowo. – Proponuję, żeby w nocy powstrzymywać się od spuszczania wody – rzekłam o poranku. Co wy na to? Wśród nocnej ciszy grzmi dubeltowo. – A kto spuszczał? – zainteresowała się Alicja. – Nie wiem. Ty albo Beata. – Przysięgam, że ja nie- zarzekła się Beata. Spałam jak kamień, a poza tym czuję się intruzem i z całej siły staram się być cicha, bezwonna i nieszkodliwa. – Nie czuj się – poradziła jej Alicja. Wyróżniałabyś się za mocno. Ja też nie, to kto? Joanna, może ty sama? – Nie sądzę. Trudno spuszczać wodę w wychodku, zarazem leżąc w łóżku. – A jesteś pewna, że poleciała? – Mam pokój najbliżej, tuż obok, niemożliwe było nie słyszeć. Żadna z was nie słyszała? – Ja nie – odparła Beata. – Coś mnie chyba obudziło, ale nie wiem co – wyznała Alicja. Możliwe, że ryk, ale widocznie ucichło, zanim się zdążyłam zastanowić.(z fragmentu książki)

53 страница из 53
читать на одной стр.
Настроики
A

Фон текста:

  • Текст
  • Текст
  • Текст
  • Текст

Шрифты

  • Аа

    Roboto

  • Аа

    Garamond

  • Аа

    Fira Sans

  • Аа

    Times

  • Аа

    Iowan

  • Аа

    San Francisco

  • Аа

    SF Serif

  • Аа

    New York

  • Аа

    Helvetica Neue

  • Аа

    Arial

  • Аа

    Georgia

  • Аа

    Times New Roman

  • Аа

    Courier

  • Аа

    Courier New

  • Аа

    Menlo

  • Аа

    SF Mono

стр.

– Siadajcie do stołu – powiedziała Alicja. – Niczego mi nie będziesz wyrzucał, najwyżej ustawisz z powrotem regały na schodach. A ty – zwróciła się do Anity – możesz opublikować, że nie mam już ani jednego kociego worka, wszystkie zostały wybebeszone. I o tej skrytce bankowej też, to niezły pomysł.

Zapewne pod wpływem woni Anita jakby zmiękła w sobie i stała się przystępna, przyjacielska i jakaś taka dziwnie szczera. Chyba ten drób wychodził mi rzeczywiście rewelacyjnie.

– Nikt z was mnie o to nie pyta, ale powiem sama z siebie – oznajmiła, wpatrzona w to coś, co zostało wyjęte z piekarnika. – Gliny mają was w nosie.

– To co to znaczy? – spytałam podejrzliwie, zatrzymując gest nożem i widelcem, bo Alicja kazała mi kroić moje własne dzieło.

– Nic. Sprawca zejścia Pameli zabił się w atelier. Sam z siebie. Na bazie waszych kulek. Przypadek, wcale nie zamierzają dalej się tym zajmować i zdaje się, że nawet w razie znalezienia tu całego cmentarzyska będą usiłowali ślepnąć, głuchnąć i odwracać się tyłem. Czy możesz wreszcie ukroić kawałek tego…?!

Uruchomiłam ręce, na które, trzeba przyznać, wszyscy zachłannie patrzyli. Zatrzymałam się jeszcze na chwilę i westchnęłam.

– A porządek w książkach udało nam się zrobić rzeczywiście wprost nadzwyczajny…


* * *


– Ale coś ty – powiedziała ze zgorszeniem Beata w drodze powrotnej, jeszcze przed Gedser. – Jakie znowu dramaty, zwyczajny skok w bok. No owszem, przyznaję, że wyjątkowo atrakcyjny, szczególnie jeśli się dołoży okoliczności towarzyszące, ale nie przewiduj żadnych następstw. Paweł jest uroczy, co nie znaczy, że mam się na nim uwiesić na całe życie!

– I nie wyszarpiesz go Ewie?

– Skąd! Mowy nie ma. Jemu na Ewie zależy jeszcze bardziej niż mnie na Julianie, poza tym, wulkan na co dzień to przesada, nie wierzę, że o tym nie wiesz!

No owszem, wiedziałam.

– I te cudowne dodatki – mówiła dalej, zachwycona. – Jeśli się dowiem o reniferach, pawiach i żubrach, postaram się do nich dotrzeć, niechby Alicja miała cały komplet. Kocham Alicję bez granic! Gdyby chciała to sprzedać, dostałaby majątek!

– Gdyby chciała sprzedawać swoją ceramikę, też dostałaby majątek. Nie spodziewaj się po niej żadnych racjonalnych posunięć finansowych. Ale martwię się trochę…

– Czym? – zaniepokoiła się Beata.

Westchnęłam ciężko.

– Zrobiliśmy jej bałagan większy niż był. Jeśli każda wizyta gości pogłębi go nieco, będzie musiała chyba zamieszkać w ogrodzie.

– Paweł jej pomoże. I wyrzuciłaś pończochy…

Jednakże coś ją gnębiło.

Odblokowała się dopiero na polskiej granicy.

– Ale, Joanna, słuchaj… Ja nie chcę być nietaktowna i wścibska, ale trochę mnie gryzie. Przecież widziałam, że pakowałaś koci worek… U Alicji były takie drogocenności… Bardzo cię przepraszam, ale… Co my wieziemy? Co, na litość boską, jest w tym worku…?!

Mimo woli rzuciłam okiem do tyłu, gdzie na tylnych fotelach i przed nimi kiwały się zabezpieczone elegancko rozmaite zielska, o poranku wykopane w ogrodzie. Była to główna część mojego bagażu.

– A co? Mów, jak człowiek.

– Bo wiem, że wzięłaś… ten wypchany koci worek… I nie mogę się oprzeć! Co ty wieziesz w tym worku?!

Nie widziałam żadnego powodu, żeby zawartość opakowania utrzymywać w tajemnicy.

– Jak to, co? Ziemię do imbiru i akantusów długolistnych. I może wreszcie, po tylu latach, to cholerstwo mi się przyjmie…!


P.S. Dopiero w Warszawie okazało się, że ten od żyrafy, to był Karol X.

Комментарии к книге «Kocie Worki», Иоанна Хмелевская

Всего 0 комментариев

Комментариев к этой книге пока нет, будьте первым!

РЕКОМЕНДУЕМ К ПРОЧТЕНИЮ

Популярные и начинающие авторы, крупнейшие и нишевые издательства