• Читалка
  • приложение для iOs
Download on the App Store
  • Читалка
  • приложение для Android
Get it on Google Play

«Tajemnica Gadającej Czaszki»

3333

Описание

"Tajemnica gadającej czaszki" jest kolejną częścią wspaniałej serii Alfreda Hitchcocka "Przygody trzech detektywów". Według wielu osób właśnie ta część jest najznakomitsza z całej serii. Książka ta jest wciągająca już od pierwszej strony, zawiera wiele ciekawych wątków oraz zwrotów akcji. Opowiada ona o kolejnej sprawie rozwiązywanej przez Trzech Detektywów: Jupitera Jonesa, Pete'a Crenshawa i Boba Andrewsa. Próbują wyjaśnić, jak czaszka może sama wypowiadać ciche słowa. Książka jest jedną z pierwszych części serii. Naprawdę godna polecenia!

1 страница из 23
читать на одной стр.
Настроики
A

Фон текста:

  • Текст
  • Текст
  • Текст
  • Текст

Шрифты

  • Аа

    Roboto

  • Аа

    Garamond

  • Аа

    Fira Sans

  • Аа

    Times

  • Аа

    Iowan

  • Аа

    San Francisco

  • Аа

    SF Serif

  • Аа

    New York

  • Аа

    Helvetica Neue

  • Аа

    Arial

  • Аа

    Georgia

  • Аа

    Times New Roman

  • Аа

    Courier

  • Аа

    Courier New

  • Аа

    Menlo

  • Аа

    SF Mono

стр.

Alfred Hitchcock


Tajemnica Gadającej Czaszki

PRZYGODY TRZECH DETEKTYWÓW


Arthur Robert

Mystery of the Talking Skull

Przełożyła: DOROTA KRAŚNIEWSKA

Słowo wstępne Alfreda Hitchcocka

Witajcie, miłośnicy tajemniczych opowieści! Przed Wami kolejna intrygująca zagadka, z którą zmierzą się Trzej Detektywi. Ich dewiza brzmi: “Badamy wszystko”. Nie wiem jednak, czy nie zmieniliby jej, gdyby wiedzieli, co ich czeka przy rozwiązywaniu dziwnej tajemnicy gadającej czaszki. Sprawa ta pełna jest zaskakujących niespodzianek i niebezpieczeństw. Jedna zagadka prowadzi do następnej. Na razie nie powiem już nic więcej. Obiecałem, że nie wyjawię zbyt wiele, i zamierzam dotrzymać tej obietnicy. Może dodam jeszcze tylko, iż Trzej Detektywi to Jupiter Jones, Pete Crenshaw i Bob Andrews. Mieszkają oni w Rocky Beach, małym mieście w Kalifornii, leżącym nad oceanem niedaleko Hollywoodu. Kwaterą Główną Chłopców jest przyczepa kempingowa, stojąca na terenie składu złomu należącego do ciotki i wuja Jupitera, Matyldy i Tytusa Jonesów.

Chłopcy tworzą zgrany zespół. Jupiter ma błyskotliwy umysł i świetnie dedukuje. Pete może nie dorównuje mu intelektualnie, lecz jest za to świetnym sportowcem. Bob jest skrupulatny i dociekliwy. Razem udało im się już rozwikłać kilka naprawdę dziwnych zagadek.

Na tym jednak zakończę, ponieważ wiem, iż nie możecie się już doczekać końca tego wstępu i rozpoczęcia właściwej opowieści.

Alfred Hitchcock

Rozdział 1. Jupiter kupuje kufer

Wszystko zaczęło się od tego, że Jupiter Jones zajął się czytaniem gazety.

Trzej Detektywi – Jupiter, Pete Crenshaw i Bob Andrews – siedzieli w swojej bazie w składzie złomu Jonesów. Bob robił jakieś notatki z ostatniej sprawy. Pete delektował się porannym kalifornijskim słońcem, a Jupiter czytał gazetę.

Wtem uniósł głowę i zapytał:

– Czy któryś z was był kiedyś na aukcji?

Bob odparł, że nie. Pete pokręcił przecząco głową.

– Ja też nie byłem – powiedział Jupiter. – W gazecie jest ogłoszenie o porannej aukcji w Domu Aukcyjnym Davisa w Hollywoodzie. Wystawiony będzie bezpański bagaż z różnych hoteli. Przeczytałem tu, że mają kufry i walizki z nieznaną zawartością, pozostawione przez gości hotelowych, którzy zapomnieli je zabrać lub nie mieli pieniędzy na zapłacenie rachunku. Myślę, że wyprawa na taką aukcję może być interesująca.

– Czyżby? – zapytał Pete. – Nie jestem zainteresowany walizką pełną czyichś znoszonych ubrań.

– Ani ja – powiedział Bob. – Chodźmy popływać.

– Powinniśmy szukać nowych wrażeń – powiedział Jupiter. – Każde nowe doświadczenie wzbogaca nas jako detektywów. Dowiem się, czy wujek Tytus pozwoli Hansowi zawieźć nas do Hollywoodu pikapem.

Hans, jeden z dwóch braci rodem z Bawarii, którzy pracowali w składnicy złomu, był akurat wolny. I tak, godzinę później, chłopcy znaleźli się w wielkim, zatłoczonym pomieszczeniu. Przyglądali się niskiemu grubasowi, który z podwyższenia prowadził aukcję, wyzbywając się walizek i kufrów najszybciej, jak mógł. Akurat postawił przed sobą walizkę wyglądającą na całkiem nową i poprowadził licytację.

– Po raz pierwszy! Po raz pierwszy! – krzyczał. – Po raz drugi! Po raz drugi!… Sprzedana! Kupiona za dwanaście dolarów i pięćdziesiąt centów przez pana w czerwonym krawacie.

Licytator uderzył młotkiem na znak, że transakcja została zawarta. Następnie odwrócił się i sięgnął po kolejny bagaż.

– A teraz numer 98! – zawołał śpiewnie. – Niezwykle ciekawy przedmiot, panie i panowie. Ciekawy i niespotykany. Chłopcy, podnieście go tak, żeby wszyscy widzieli.

Dwóch osiłków ustawiło na podwyższeniu mały, staromodny kufer. Pete zaczął się kręcić niespokojnie. Dzień był upalny i w pomieszczeniu zrobiło się duszno. Licytacja bagaży o nieznanej zawartości zdawała się coraz bardziej wciągać niektórych z jej uczestników. Pete jednak nie znajdował w tym nic ciekawego.

– Jupe, chodźmy stąd! – mruknął do przyjaciela.

– Jeszcze chwileczkę – odszepnął Jupiter. – To wygląda całkiem interesująco. Chyba się zgłoszę.

– Po to? – Pete wytrzeszczył oczy na kuferek. – Całkiem oszalałeś.

– Mimo wszystko, chyba spróbuję. Jeśli jest wart cokolwiek, podzielimy się równo.

– Wart cokolwiek? Jest pewnie pełen łachów, które wyszły z mody w 1890 – stwierdził Bob.

Kuferek rzeczywiście wyglądał na stary. Zrobiony był z drewna, oblamowany skórą i ozdobiony skórzanymi rzemieniami. Półokrągłe wieko wydawało się zamknięte na siedem spustów.

– Panie i panowie! – krzyknął licytator. – Proszę zwrócić uwagę na to cacko. Wierzcie mi, takich kufrów nie robi się już w naszych czasach!

Tłum odpowiedział stłumionym śmiechem. Z całą pewnością takich kufrów już się nie robiło. Ten mógł mieć około pięćdziesięciu lat, lekko licząc.

– To pewnie kufer jakiegoś starego aktora – szepnął Jupiter do swych przyjaciół. – Aktorzy grający w trupach objazdowych wozili swoje kostiumy w takich kufrach.

– Akurat najbardziej nam teraz potrzeba sterty starych kostiumów – odburknął Pete. – Daj spokój, Jupe…

Tymczasem licytator kontynuował swoje zachwalanie.

– Spójrzcie tylko, panie i panowie, przyjrzyjcie mi się! – krzyczał.

– Zaiste nienowa to rzecz. Potraktujcie go jako antyk, jako drogą pamiątkę z czasów naszych dziadków. A co też skrywa on w swoim wnętrzu?

Zastukał w kufer. Rozległ się głuchy odgłos.

– Któż może wiedzieć, co się w nim kryje? Może być tam wszystko. Kto wie, moi państwo, może są tam klejnoty rodowe ostatnich carów Rosji? Nic mogę tego zagwarantować, ale nie mogę też tego całkiem wykluczyć. A więc od czego zaczynamy licytację? Proszę o zgłoszenia! Proszę o zgłoszenia!

Tłum milczał. Najwyraźniej nikt nie miał ochoty na stary kufer. Licytator był poirytowany.

– No śmiało, kochani! – prosił. – Czekam na ofertę! Zaczynajmy licytację! Ten wspaniały, antyczny kufer, ta drogocenna pamiątka dawno minionych dni, ten…

Właśnie zaczynał się rozkręcać, kiedy Jupiter wystąpił do przodu.

– Jeden dolar! – zawołał nieco piskliwym z przejęcia głosem.

– Jeden dolar! – przerwał sam sobie licytator. – Jeden dolar od stojącego w pierwszym rzędzie młodego człowieka o inteligentnym wyglądzie. I wiecie państwo, co teraz zrobię? Wynagrodzę mu tę inteligencję i sprzedam kufer za jednego dolara! Sprzedany!

I huknął młotkiem z całych sił. Tłum zachichotał. Nie było więcej chętnych na kufer i licytator nie zamierzał marnować czasu na zachęcanie do dalszych ofert. Tak oto, nieco oszołomiony, Jupiter Jones stał się właścicielem antycznego kuferka o nieznanej zawartości, zamkniętego na siedem spustów.

Nagle gdzieś z tyłu powstało zamieszanie. Jakaś kobieta przepychała się przez tłum. Była to mała, siwa staruszka w staromodnym kapeluszu i okularach w złotej oprawce.

– Chwileczkę! – krzyczała. – Ja chcę licytować. Dziesięć dolarów! Daję dziesięć dolarów za ten kuferek!

Ludzie przyglądali się jej, zdumieni, że ktoś dawał aż dziesięć dolarów za taki stary rupieć.

– Dwadzieścia dolarów! – wołała staruszka, machając ręką. – Daję dwadzieścia dolarów!

– Przykro mi, proszę pani – odpowiedział licytator. – Ten przedmiot został już sprzedany. Nie odwołujemy zawartych transakcji. Zabierzcie to, panowie, zabierzcie. To nie koniec licytacji.

Dwaj robotnicy znieśli kufer z podwyższenia i postawili koło Trzech Detektywów.

– Proszę bardzo – powiedział jeden z robotników. Pete i Jupiter podeszli do kufra.

– Wygląda na to, że staliśmy się właścicielami tego starego grata – mruknął Pete, chwytając skórzany uchwyt z jednego boku. – I co teraz z nim zrobimy?

– Zabierzemy do składu złomu i otworzymy – odparł Jupiter, chwytając za uchwyt z drugiej strony.

Комментарии к книге «Tajemnica Gadającej Czaszki», Альфред Хичкок

Всего 0 комментариев

Комментариев к этой книге пока нет, будьте первым!

РЕКОМЕНДУЕМ К ПРОЧТЕНИЮ

Популярные и начинающие авторы, крупнейшие и нишевые издательства